Wdrożenie · Origin story

X-Partner — mój pierwszy system

X-Partner był monobrandowym koncesjonerem Xeroxa w Polsce. To tam zbudowałem swój pierwszy system w FileMakerze, dla siebie, do własnej codziennej pracy: lejek sprzedaży z oceną potencjału klientów, predykcję serwisową, mailing do segmentów, projekty i kontrolę budżetów — wszystko w jednej aplikacji.

Od tego momentu zaczął się sposób pracy, który dziś nazywam platformą GoIDEA. Poniżej pokazuję, co ten system robił i dlaczego zbudowanie go samodzielnie zmieniło moją perspektywę na oprogramowanie dla firm.

Filozofia

Dopasowanie przede wszystkim

Ten system powstał wiele lat temu — to mój pierwszy duży projekt w FileMakerze. Przytaczam go jako inspirację: chcę pokazać pewną ścieżkę, którą można pójść, budując własne oprogramowanie krok po kroku, z jednej realnej potrzeby.

Pamiętaj: Twój system może wyglądać zupełnie inaczej, dopasowany do specyfiki Twojej firmy. Tutaj liczy się sposób dochodzenia do rozwiązania, a sama aplikacja jest tylko przykładem.

Kontekst

Narzędzie, którego nie było na rynku

Sprzedaż i obsługa wieloletnich kontraktów u koncesjonera Xeroxa to setki klientów, dziesiątki urządzeń u każdego z nich i serwis rozłożony na lata. Gotowe programy albo nie pasowały do tej specyfiki, albo kosztowały tyle, że nie było sensu ich kupować. Zbudowałem więc własne — dokładnie pod to, jak naprawdę wyglądała praca mojej firmy.

System powstawał kawałek po kawałku, w tempie, w jakim pojawiały się realne potrzeby: najpierw karta klienta, potem lejek, serwis, marketing i projekty. Każdy moduł dokładałem wtedy, gdy okazywał się potrzebny.

Sprzedaż

CRM i karta klienta

Karta klienta

Sercem systemu była karta klienta. W jednym miejscu trzymałem dane firmy, wszystkie osoby kontaktowe po stronie klienta — z rolami, stanowiskami i bezpośrednimi telefonami — oraz historię relacji. Z poziomu karty oznaczałem poziom klienta, przypisywałem go do segmentu i od razu widziałem, kto jest moim głównym kontaktem.

Zakładki na karcie — osoby, segmentacja, działania, leady, internet, mapa, dokumenty — układały całą wiedzę o kliencie w jeden ekran. Cała historia współpracy była pod ręką, w jednym miejscu.

Segmentacja

Każdego klienta przypisywałem do segmentu według branży, produktu i regionu — i po tych segmentach filtrowałem całą bazę: do kogo skierować konkretną ofertę, którą grupę objąć kampanią, gdzie skupić serwis. Ten sam podział napędzał później marketing i raporty, dzięki czemu sprzedaż, marketing i serwis patrzyły na klientów w ten sam sposób.

Karta klienta w CRM: dane firmy, lista osób kontaktowych i szczegóły wybranego kontaktu
Lejek sprzedaży

Ocena potencjału i wartość każdego leada

Lejek sprzedażowy

Lejek sprzedaży to widok wszystkich szans ułożonych według etapu — od pierwszego kontaktu po zamknięcie. Prowadzę go po to, żeby w każdej chwili wiedzieć, ile realnie wisi w sprzedaży i czym zająć się najpierw. Nazwa bierze się z kształtu zestawienia: na górze trafia wiele szans, a do zamknięcia dociera ich coraz mniej — widok zwęża się ku dołowi jak lejek.

Wartość i marża

Każdy lead miał swoje źródło — od telemarketingu, przez kampanie, po polecenia — oraz przypisaną wartość i marżę. Dzięki temu lejek pokazywał realny potencjał każdej szansy: budżet, spodziewaną marżę, etap i kwartał zamknięcia.

Widziałem, gdzie warto włożyć energię, a które tematy odpuścić. Suma marży na dole zestawienia była najprostszą możliwą odpowiedzią na pytanie, ile naprawdę jest w lejku.

Zestawienie leadów ze źródłem, etapem, budżetem i marżą oraz sumą marży na dole
Serwis

Predykcja serwisowa

Przy maszynach Xeroxa serwis to osobny, długi cykl życia urządzenia — od wdrożenia, przez przeglądy i materiały eksploatacyjne, po moment, w którym warto wymienić sprzęt na nowy. System pilnował tego cyklu dla każdego klienta z osobna.

Najważniejsza była predykcja. Na podstawie wieku i eksploatacji urządzenia system wyliczał, kiedy zbliża się koniec jego życia, i sam podsuwał przypomnienie — żeby w odpowiednim momencie skontaktować się z klientem i zaproponować nową maszynę. Rozmowa o wymianie sprzętu odbywała się więc wtedy, gdy klient był na nią gotowy, a handlowiec miał wszystkie terminy zebrane w jednym miejscu.

Każde takie przypomnienie trafiało wprost na listę zadań właściwego handlowca, razem z kartą klienta i historią dotychczasowego sprzętu. Serwis stawał się w ten sposób źródłem zaplanowanej, powtarzalnej sprzedaży.

Raporty

Dzień handlowca na jednym pulpicie

Pulpit dnia

Codzienną pracę spinał pulpit. Na jednym ekranie miałem listę zadań na dany dzień — w tym przypomnienia serwisowe — oraz gorące leady, czyli szanse, którymi warto zająć się od razu.

Skuteczność na bieżąco

Obok zadań pulpit pokazywał wykres skuteczności działań handlowych — wygrane wobec przegranych szans. Wyniki widziałem na bieżąco, a kwartalne podsumowania powstawały same z tych samych danych.

Pulpit był punktem startu każdego dnia: pokazywał, czym zająć się najpierw i gdzie firma realnie zarabia.

Pulpit raportów: zadania na dziś, gorące leady i wykres skuteczności działań handlowych
Marketing

Kampanie marketingowe do segmentów

Baza liczyła tysiące firm pogrupowanych w segmenty — po produkcie, regionie i województwie. Z tego samego systemu uruchamiałem kampanie informacyjne i handlowe: wybierałem segment, budowałem listę odbiorców i wysyłałem do nich wiadomości prosto z systemu, na gotowych danych z bazy.

Statusy wysyłek wracały do systemu, więc wiedziałem, co dotarło i co wymaga poprawki. Marketing i sprzedaż korzystały z jednej, wspólnej bazy klientów.

Moduł kampanii: lista firm w kampanii z segmentem, statusem wysyłki i regionem
Projekty i budżety

Projekty: zasoby, harmonogram, koszty i przychody

Sporą część pracy stanowiły projekty informatyczne — wdrożenia systemów i integracje u klienta. Sprzedaż rozwiązań wchodziła tu tylko wtedy, gdy wymagała długotrwałego wdrożenia. Każdy taki projekt prowadziłem osobno, a karta projektu zbierała w jednym miejscu wszystko, co składa się na jego realizację.

Zasoby i harmonogram

Planowałem, kto z zespołu prowadzi które zadania i w jakich terminach. W projekcie informatycznym najdroższa jest praca ludzka, więc to czas zespołu był głównym zasobem do rozplanowania, a sprzęt grał rolę drugorzędną. W każdej chwili widziałem, na jakim etapie jest dane wdrożenie, co czeka w najbliższym czasie i kto za to odpowiada.

Koszty i przychody

Największą pozycją kosztów był czas zespołu rejestrowany na kartach pracy; dochodziły do tego delegacje (kto jedzie, dokąd, w jakim celu i jakim środkiem transportu) oraz materiały. Po stronie przychodów stała wartość kontraktu. Dzięki temu od razu wiedziałem, czy projekt jest rentowny, a budżety — w tym budżety IT — były policzalne i przypisane do konkretnego wdrożenia.

Ekran projektu: delegacje z osobą, działem, celem i środkiem transportu jako część kosztów
Czego mnie to nauczyło

Od tego zaczęła się platforma GoIDEA

Nie planowałem tego systemu w całości z góry. Dokładałem moduł wtedy, gdy jakiś kawałek pracy zaczynał uwierać — i tak z pojedynczej karty klienta wyrosło narzędzie obejmujące sprzedaż, serwis, marketing i projekty jednej firmy.

To doświadczenie ułożyło mój sposób pracy do dziś: zaczynać od jednego procesu, który najbardziej boli, dowozić działającą funkcję szybko i rozwijać system razem z firmą. Dokładnie tak buduję dziś rozwiązania dla klientów GoIDEA.

Co z tego wynika dla Ciebie

Co przenoszę do Twojego wdrożenia

  • Jeden system zamiast wielu narzędzi — sprzedaż, serwis, marketing i projekty na wspólnej bazie klientów.
  • Budowane pod realny proces — system odwzorowuje to, jak naprawdę pracujesz.
  • Rozwój przyrostowy — dokładam moduły w tempie, w jakim pojawiają się potrzeby. Sam podejmujesz decyzję.
  • Policzalne koszty i potencjał — lejek z oceną potencjału i budżety przypisane do projektów dają realny obraz wyników.
Współpraca

Następny krok

Jeśli chcesz zobaczyć, jak podobny system mógłby wyglądać w Twojej firmie — odezwij się. Porozmawiamy o Twoich obecnych procesach i o tym, które z nich da się pokryć dedykowaną aplikacją. Ustalimy pierwszy krok — możliwie najmniejszym kosztem — żeby sprawdzić, jak szybko współpraca przynosi efekty.

Pierwszy krok

Zarezerwuj 30 minut. Sam odbieram każdego maila.

Pierwsza rozmowa to dla mnie spokojne rozpoznanie. Sprawdzam, czy w ogóle mogę pomóc. Bez slajdów, bez ponaglania handlowego. Jeśli widzę, że nie pasujemy — mówię od razu.

Wolisz rozmawiać niż pisać? Wybierz termin w kalendarzu — spotykamy się na Zoomie:
Otwórz Cal.com →

Telefon +48 601 789 966 — można dzwonić, też odbieram osobiście.

Podaj imię i nazwę firmy.
Podaj numer telefonu albo adres e-mail.
Wybierz wielkość firmy.
Wybierz branżę.
Napisz krótko, o czym chciałbyś porozmawiać.

Wysłane. Dziękuję.

Odpisuję w jednym dniu roboczym, zwykle szybciej.