Wspólna droga
Jak wygląda nasza droga.
Każda taka droga wygląda u mnie podobnie — i za każdym razem prowadzi gdzie indziej, bo zaczyna się od Twojej firmy, a nie od gotowego szablonu.
Pierwsza rozmowa.
Zaczynamy od trzydziestu minut. Bez slajdów, bez handlowca, bez ponaglania. Najwięcej mówisz Ty — opowiadasz, co już próbowaliście i co dziś najbardziej uwiera; ja słucham i dopytuję. Na koniec oboje wiemy, czy do siebie pasujemy i od czego zacząć. Ta rozmowa nic nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje.
Poznaję Twój teren.
Potem wchodzę głębiej. Rozmawiam z kilkoma osobami, które naprawdę używają procesu na co dzień, oglądam Wasze dokumenty, przyglądam się, jak praca wygląda naprawdę. Z tego rodzi się obraz: co najbardziej przeszkadza w codziennej pracy i od czego warto zacząć. Ten obraz dostajesz na własność — zostaje Twój, choćbyś dalej poszedł z kimś innym.
Zobacz, zanim powstanie (opcjonalnie).
Jeśli wolisz najpierw zobaczyć, niż wyobrażać sobie, jak system będzie wyglądać, zaczynam od odręcznych szkiców — pierwsze układy rysuję piórkiem na iPadzie. Potem, z pomocą AI, zamieniam je w czytelne makiety, które pokazują, jak system będzie wyglądał, jeszcze zanim napiszę pierwszą linijkę kodu. Jeśli Twoja firma ma już ustaloną identyfikację wizualną, makiety mogą się jej trzymać od pierwszego ekranu. Możemy też stworzyć całą identyfikację wizualną Twojej firmy (ale to będzie osobny projekt). To krok dla tych, którzy chcą zobaczyć kierunek na obrazku — przy ekspresowym starcie z Excela zwykle go pomijamy i od razu przechodzimy do działającego fragmentu.
Pierwszy prawdziwy krok.
I tu zaczyna się najlepsze. Zamiast miesięcy czekania na wielkie „coś", już po kilku dniach lub maksymalnie tygodniach masz w rękach pierwszy działający fragment — na Twoich realnych danych, taki, który możesz kliknąć i pokazać zespołowi. To moment, w którym abstrakcja zamienia się w narzędzie. Zwykle wtedy pada pytanie: „a co jeszcze tak się da?"
Twoja aplikacja rośnie razem z Tobą.
Dalej idziemy w Twoim tempie. System wchodzi do całej firmy, zespół się uczy, a potem zaczyna pracować bez mojego udziału. Z czasem to Ty przychodzisz z pomysłami — „a gdyby tak…" — i dokładamy kolejne rzeczy wtedy, kiedy naprawdę są potrzebne. Typowa agencja sprzedaje projekt: zakres, termin, faktura, koniec; u mnie to partnerstwo, które rośnie razem z firmą — w Twoim tempie, na Twoich warunkach.