Co piąta firma w Polsce działa bez żadnych narzędzi cyfrowych. W produkcji wygląda to jeszcze ciekawiej
Sektor produkcyjny wypada najniżej ze wszystkich badanych branż w Indeksie Dojrzałości Cyfrowej MŚP: 4,6 punktu na 10, a 34% zakładów trafia do kategorii nazwanej przez autorów raportu cyfrową dżunglą. Cyfryzacja tam jest, tylko fragmentaryczna i nieuporządkowana. Poniżej pokazuję, jak to wygląda od środka, dlaczego akurat teraz kosztuje więcej niż rok temu i od czego zacząć porządki bez budowania działu IT.
3 sierpnia 2026 · Bartek Liszkowski
Prowadzisz firmę produkcyjną, która zatrudnia kilkadziesiąt albo i dwieście osób? Jest spora szansa, że ten tekst opisuje także Twój zakład. Piszę o tym, bo liczby z ostatnich raportów pokazują skalę zjawiska, o którym w polskiej produkcji mało kto mówi głośno.
Liczby, które warto znać
Z badania BGK o cyfryzacji sektora MŚP wynika, że nawet co piąta firma w Polsce nie korzysta z żadnych rozwiązań cyfrowych. Żadnych. Jednocześnie ponad połowa firm, dokładnie 56%, spodziewa się po cyfryzacji pozytywnego wpływu na swoją działalność. Czyli wiemy, że warto. Ale nie robimy.
W produkcji jest jeszcze ciekawiej. Według Indeksu Dojrzałości Cyfrowej MŚP (raport Comarch) sektor produkcyjny osiąga 4,6 punktu w skali od 0 do 10. To najniżej ze wszystkich badanych branż, za logistyką (5,9), usługami (5,2) i handlem (5,1). 34% firm produkcyjnych ląduje w kategorii, którą autorzy raportu nazwali „cyfrową dżunglą”: cyfryzacja jest, ale fragmentaryczna i nieuporządkowana. Systemy zarządzania produkcją wykorzystuje zaledwie 8% badanych MŚP.
Jak wygląda cyfrowa dżungla od środka
Zamówienia przychodzą mailem i lądują w Excelu u handlowca. Plan produkcji to drugi Excel, prowadzony przez kierownika zmiany. Stany magazynowe to trzeci Excel, aktualizowany „jak jest chwila”. Zlecenia na halę idą na papierze. A najważniejsze informacje o tym, co się dzieje z konkretnym zleceniem, są w głowie jednej osoby, która właśnie poszła na urlop.
Każdy z tych elementów osobno działa. Problem w tym, że one ze sobą nie rozmawiają. Ta sama informacja jest przepisywana trzy albo cztery razy, a każde przepisanie to okazja do błędu. Właściciel, żeby odpowiedzieć na proste pytanie „ile zarobiliśmy na tym zleceniu”, musi zwołać miniodprawę.
Dlaczego to teraz boli bardziej niż rok temu
Koniunktura nie rozpieszcza. PMI (Purchasing Managers' Index), czyli wskaźnik koniunktury w przemyśle liczony co miesiąc na podstawie ankiet wśród menedżerów zakupów w firmach produkcyjnych, wyniósł w Polsce w lipcu 2026 roku 49,0 punktu, po 46,1 w czerwcu. Granicą jest 50 punktów: powyżej branża rośnie, poniżej się kurczy. Lipcowy odczyt jest najwyższy od jedenastu miesięcy, ale to wciąż piętnasty miesiąc z rzędu pod kreską.
Kiedy zamówień jest dużo, bałagan w danych jest niewidoczny, bo marża go przykrywa. Kiedy zamówień ubywa, wygrywa ten, kto wie, gdzie traci pieniądze: na którym zleceniu, na którym przestoju, na którym materiale. Tego nie da się policzyć, gdy dane leżą w czterech Excelach i zeszycie na hali. A po piętnastu miesiącach pod kreską każda odzyskana złotówka marży waży więcej niż w dobrym roku.
Brak działu IT to bariera, którą da się obejść
Raport BGK wskazuje trzy najczęściej wymieniane bariery cyfryzacji: niedobór informatyków na rynku pracy (43% firm), brak odpowiednich możliwości finansowania (41%) oraz obawy o bezpieczeństwo informatyczne (28%). Zwłaszcza ta pierwsza jest realna: firma zatrudniająca kilkadziesiąt osób zwykle nie ma działu IT i nie zamierza go budować.
I bardzo dobrze. Do wyjścia z cyfrowej dżungli firmie zatrudniającej 20-250 osób wystarczy jedno miejsce, w którym zamówienie, zlecenie produkcyjne, magazyn i rozliczenie są tą samą informacją, wpisaną raz. Bez budowania działu IT i bez wdrożenia ERP na dwa lata, po którym połowa funkcji leży odłogiem.
Dokładnie takie aplikacje buduję: szyte na miarę procesu, który w firmie już działa. System dopasowuje się do zakładu, a obsługa po stronie klienta sprowadza się do zwykłego używania.
Od czego zacząć
Od trzech pytań, jeszcze zanim zaczniesz oglądać jakikolwiek system:
- Która informacja w firmie jest przepisywana ręcznie więcej niż raz?
- Na które pytanie o pieniądze (marża na zleceniu, koszt przestoju) nie umiem dziś odpowiedzieć w 5 minut?
- Co się stanie, gdy osoba, która „ma wszystko w głowie”, odejdzie albo zachoruje?
Odpowiedzi na te pytania to gotowa lista priorytetów cyfryzacji. Zwykle okazuje się, że nie trzeba cyfryzować wszystkiego naraz. Wystarczy zacząć od jednego procesu, który boli najbardziej, i rozbudowywać system w rytmie firmy.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak to może wyglądać u Ciebie, napisz do mnie. Pierwszą rozmowę zawsze zaczynam od analizy procesu.
Źródła: badanie BGK o cyfryzacji MŚP (badanie zrealizowane w 2023 roku), Indeks Dojrzałości Cyfrowej MŚP, omówienie raportu Comarch, PMI dla polskiego przemysłu, lipiec 2026.
Najczęstsze pytania o wyjście z cyfrowej dżungli
Co to jest „cyfrowa dżungla” w firmie produkcyjnej?
Od czego zacząć cyfryzację małej firmy produkcyjnej?
Czy do wyjścia z Excela potrzebny jest ERP?
Czy potrzebuję działu IT, żeby wdrożyć taki system?
Zarezerwuj 30 minut albo napisz wiadomość.
Pierwsza rozmowa to dla mnie spokojne rozpoznanie. Sprawdzam, czy w ogóle mogę pomóc. Bez slajdów, bez ponaglania handlowego. Jeśli widzę, że nie pasujemy - mówię od razu.
Wolisz napisać?
Opisz krótko, czego potrzebujesz - odpisuję w jednym dniu roboczym. Często szybciej.
Telefon +48 601 789 966 - można dzwonić, też odbieram osobiście.